Syndet czyli coś za coś

Wszyscy znamy powiedzenie: „w życiu zawsze jest coś za coś” i „nie można mieć wszystkiego” I właśnie oba te powiedzenia idealnie pasują do kostki szamponowej/syndetu. Często pytacie o kostki szamponowe, które niedawno pojawiły się w moim sklepie. Co to takiego, czym się różnią od mydła, czy trzeba stosować po nich płukanki i na jak długo starczają. Zacznijmy od nazwy. Osobiście lubię nazywać te kostki do włosów syndetami, bo wiadomo wtedy, co mamy na myśli i nie mylimy ich z kostkami do włosów/mydłami. Słowo syndet to skrót dwóch wyrazów: „syntetyczne detergenty”, bo właśnie z syntetycznych detergentów powstają kostki szamponowe/syndety. Zabrzmiało strasznie? Nie jest tak źle:) Syndety tworzymy z łagodnych detergentów (o trudnych do wymówienia nazwach:)) otrzymywanych z oleju kokosowego, najczęściej w 100% biodegradowalnych, a więc przyjaznych dla środowiska. Dają gęstą obfitą pianę nawet w twardej wodzie i nie trzeba stosować po nich płukanki octowej. Kostki szamponowe/syndety to nie są mydła! To mieszanki detergentów z różnymi dodatkami np, ziołami, olejami czy odżywkami. Nie powstają, tak jak mydła, w reakcji zmydlania. Po prostu mieszamy wszystkie składniki, wkładamy do formy i voila! Jeśli zechcemy porównać oba produkty, mydło i syndet, który lepszy, to zobaczymy, że „coś za coś” i ” nie można mieć wszystkiego” są bardzo prawdziwe. Mydło jest (w uproszczeniu) produktem bardziej naturalnym, który powstaje w reakcji zmydlania olejów, maseł i wodorotlenku sodu. Jest produktem zasadowym (ph=8-9), a więc dobrze czyści i usuwa bakterie, ale po umyciu nim włosów potrzebna jest zakwaszająca płukanka. Syndet płukanki nie wymaga, umyje wszystko w każdej wodzie, w jego skład wchodzą syntetyczne detergenty, delikatne, ale zawsze detergenty. W porównaniu ze sklepowym szamponem wychodzi na plus, bo nie wymaga plastikowej butelki. Syndety zasadniczo są twardsze od mydeł (za wyjątkiem czystego mydła kokosowego) i trochę wolniej się zużywają. Trudno powiedzieć, na ile razy starcza kostka syndetu, bo swojej kostki używam 3 miesiące i zużyłam około połowy ( włosy długości 5cm poniżej uszu). Zarówno syndety, jak i mydła, należy po użyciu odkładać do ażurowych pojemników, by mogły przeschnąć. Syndety z reguły są kupowane do mycia włosów (stąd nazwa kostka szamponowa), chociaż można się nimi myć tak jak mydłem, od stóp do głów. Tak więc Moi Drodzy, co kto lubi, wybór należy do Was;)

Cudny rzepak? mnie nie zachwyca…..

Tak wiem, kwitnący żółciutki rzepak, czyż może być coś ładniejszego? czy może się komuś nie podobać? Cóż, podobałby się i mnie,  gdyby nie rósł na „moich łąkach” A to nie byle jakie łąki! Oczywiście nie należą do mnie (chociaż nie miałabym nic przeciwko), ale jako że od dziesięciu lat codziennie odbywam na nich  spacery z psami i raczej nie spotykam tam żywego luda, lubię mówić że to moje łąki. Bardzo je lubię i nie wyobrażam sobie, że mogłabym przestać odwiedzać je codziennie. Położone  w Nadwieprzańskim Parku Krajobrazowym w sąsiedztwie rzeki Wieprz, rozległe, poprzetykane drzewami i krzewami, zachwycały ogromną ilością traw, ziół i kwiatów, w tym również  chronionych, jak kocanki piaskowe czy tysiącznik pospolity. Ciągle mam przed oczami rozległe wielobarwne łany złocieni, jaskrów, firletki i krwiściągu lekarskiego i unoszące się nad nimi wielobarwne motyle… Przypominam sobie miejsca porośnięte żywokostem, mietą i krwawnikiem…. Wspominam puchate główki koniczyny polnej, delikatne kwiaty babki lancetowatej i dostojne dziewanny…. Napawałam się tymi cudownościami przez tyle dobrych lat!

A teraz nastał rzepak. Zniknęły kolory i kształty, i motyle. Wszystko jest „cudownie” żółciutkie, monotonne i nudne. Smutno mi…..i coraz mniej rozumiem otaczający świat, bo przecież powinniśmy chronić różnorodność, bo przecież to park krajobrazowy, bo jeśli nie, to co nas czeka…..?